Już od rana czuł, że będzie to niezwykły dzień. Pamiętał doskonale reprymendę od dyrektora firmy, więc postanowił, że poprosi swoją sekretarkę – uroczą kobietę o napisanie kilku porad i newsów na stronie internetowej firmy. Dla pani Joli, kobiety oswojonej z pracą na komputerze była to pestka, a szef w końcu da mu święty spokój. Za najważniejszy punkt swojego dnia uznał przeglądanie ofert i reklam. Interesowały go drzwi i okna, które szef zamierzał wymienić w całej firmie jeszcze przed zimą. Musi też porozmawiać z kandydatami do pracy w księgowości. Spodziewał się ich dużo, gdyż kilkukrotnie w lokalnej prasie zamieścił oferty pracy. Zmobilizował więc swoje siły i zabrał się do realizacji wyznaczonych przez siebie punktów dnia.
W momencie, gdy rozmawiał o pracy z niezwykle atrakcyjną kobietą dwudziestoletnią zadzwoniła komórka. Z niechęcią odebrał telefon od żony. Dowiedział się, że żona korzystając z najnowszych przepisów kulinarnych ugotowała coś, co w żaden sposób nie przypominało jadalnej potrawy. „No cóż – nie pierwszy raz będę jadł na mieście” – pomyślał. Z firmą sąsiadowało kilka ekskluzywnych restauracji. Poza tym w rodzinnej Warszawie trudno umrzeć z głodu. Ze słodkim szczebiotem żona oświadczyła również, że ich ośmioletni syn nie zamierza iść na dodatkowe lekcję języka angielskiego, bo musi skończyć grę na komputerze. Gdy zaczęła mu to wyperswadowywać syn pochwycił stojącą lampę i rzucił nią w okno rozbijając szybę. Tego było już za wiele. Nerwy odmówiły mu posłuszeństwa. Zaczął krzyczeć na żonę przez telefon. Jego krzyk przeszedł we wrzask, który spowodował, że się obudził.
Uszczęśliwiony, że to tylko sen obłożył się gazetami, nasłuchiwał nadjeżdżających pociągów i długo rozmyślał. Jego życie już nie wydawało mu się takie beznadziejne.